sobota, 14 września 2013

Zobacz - teraz jestem tu Cały z Tobą, cały Twój #5



Budzisz się w nie swoim łóżku otulona brązową kołdrą w Jego silnych ramionach. Przez chwile nie wiesz co się dzieje, ale po chwili przypominasz sobie wczorajszą noc i delikatnie się uśmiechasz.  To co działo się między wami było dość specyficzne. Próbowałaś się bronić ale na nic to się zdało. W Jego obecności działo się z Tobą coś dziwnego. Wyłączały się wszystkie zdrowe zmysły, a górę brało pożądanie. Widzisz twarz śpiącego Zbyszka i tak pragniesz znów go pocałować. Ulegasz. Delikatnie muskasz jego usta, a ich kąciki machinalnie unoszą się.
- Mówiłem już, że takie pobudki mi się podobają – wplątuje rękę w Twoje włosy i przyciąga Cię do siebie sięgając po zachłanniejszy pocałunek. Pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu skakaliście sobie do gardeł. Może to wypite procenty feralnego wieczoru rozbudziły w was od dawna drzemiące pożądanie? Chwilę prowadzącą do kolejnego uniesienia przerwało dobijanie się do drzwi – Csss, może sobie pójdzie – ucichliście czekając na rezultat ale gość nie myślał żeby odpuścić – Zobaczą kto to i spróbuję go spławić – wciągnął bokserki i wyszedł do drzwi. Po chwili słyszałaś tylko ciche „cholera”. Zaniepokojona owinęłaś się kołdrą i poszłaś sprawdzić co się stało. Jednak nim zdążyłaś o cokolwiek zapytać sam się odezwał – Misiek, daj mi chwilę – wpadłaś w panikę. Ty odziana tylko satynową kołdrą stoisz w korytarzu Bartmana, a za drzwiami czeka Twój brat. Schowałaś się za drzwiami sypialni.
- Stary, co tak długo? – dobiegł Cię dobrze znany głos.
- Dałbyś się człowiekowi wyspać – pierwszy raz słyszałaś, że Bartman jest zdenerwowany – o co chodzi?
- Słuchaj, bo jest mały kłopot. Wasza matka przyjeżdża. Dzwoniła rano chce nam pomóc przy małym i jest pewien kłopot, bo u nas nie ma miejsce. Przygarniesz ją do siebie?
- Jasne, coś jeszcze? – chciał go szybko spławić – nie mam za wiele czasu.
- A rozumiem, już się ewakuuję, bo pewnie w czymś przeszkodziłem. Zobaczymy się później – opuścił mieszkanie, a ty odetchnęłaś z ulgą.
- To na czym skończyliśmy? – tuż przy Tobie znalazł się Bartman i wpił w Twoje usta.

Trzymałaś najmłodszego z Kubiaków czekając na resztę. Byłaś dziś nieobecna. Twoje myśli błądziły między wydarzeniami ostatnich dni. Wiedziałaś, że robisz źle  Może przyjazd matki Bartmana wyjdzie Ci na dobre? Bo przecież nie będziesz wkradać się do jego mieszkania w nocy kiedy zamiesza z nim pani Jadwiga. To byłoby niedorzeczne. Tylko, że niemiłosiernie Cię do niego ciągnęło i nie mogłaś nad tym zapanować.
- Lena, co jest? – brunetka zauważyła Twoją nieobecność, kiedy wrócili.
- Nic – uśmiechnęłaś się – cieszę się, że już idziecie do domu.
- Widzę, że coś jest nie tak – kto jak kto ale ona i Kubi znali Cię na wylot chociaż tamten był mniej spostrzegawczy – Michał spakowałeś wszystko?
- Judyta, wszystko jest dobrze. Chodźmy już.
- Nie. Michał weź małego i zamontujcie ze Zbyszkiem fotelik w samochodzie
- Ale… - nie zdążył dokończyć Kubiak.
- Cholera jasna zrób to o co Cię proszę – zdezorientowany wyszedł z fotel – Mała mów co się dzieje.
- Judyta mówię, że wszystko w porządku – uśmiechnęłaś się i wzięłaś jej torbę – chodź idziemy zobaczyć czy sobie poradzili – nie dając jej dojść do słowa opuściliście  później szpital. Całą drogę nikt się nie odzywał, a mały rozkosznie sobie spał. W mieszkaniu czekała na was pani Jadwiga z gotowym obiadem.
- Właśnie, dzieci kochane, doszłam do wniosku, że o wiele lepiej będzie jeśli ja zostanę w waszym mieszkaniu - zwróciła się do Michała i Judyty - a ty dziecko kochanie przenocujesz te kilka dni u Zbyszka - to słowa skierowała do Ciebie, a że akurat piłaś jej kompot, to nieuniknione było, że się zakrztusiła - lepiej będzie jeśli ja zostanę tutaj żeby w nocy pomagać Judycie. Wiadomo, że mały będzie się budził,  a u Zbyszka będziesz miała spokój – oboje z Bartmanem spojrzeliście na siebie zdziwieni ale później on się zaśmiał.
- Myślę, że to dobry pomysł - tak, Michał zawsze podlizywał się swojej teściowej. Był jej sojusznikiem, a ona jego.
- Przecież oni się pozabijają – protestowała Judyta.
- Kochanie nie będzie tak źle –  na każdy jej pomysł był zawsze pozytywnie zgodny
- Ja już wolę sypiać na kanapie – protestowałaś. Nie chciałaś tego, bo bałaś się, że między wami znów może do czegoś dojść, że jak zostaniecie sami to znów poczujesz to ostatnim razem. 
- Na kanapie będzie Ci niewygodnie.
- Dam sobie radę, jasne? - wstałaś od stołu i zniknęłaś z salonu. Zdałaś sobie sprawę, że to co się stało ostatnio między wami nie powinno mieć miejsca i nie stanie się nigdy więcej. Nie mogłaś dopuścić do następnej sytuacji w której wylądujecie w łóżku. Kategorycznie! Musiałaś się pilnować, a przede wszystkim wyjaśnić to z nim. 
"Za 20 minut przy fontannie" 
Tak wyglądała wiadomość którą wysłałaś do Bartmana. Nie czekałaś na odpowiedź. Po prostu złapałaś torbę w dłoń i wyszłaś z mieszkania. Antoś był oczkiem w głowie rodziców jak i świeżo upieczonej babci więc nawet nie zwrócili uwagi na Twoje ciche "wchodzę" rzucone będąc już w drzwiach. Siedziałaś już na jednej z ławek i czekałaś na Zibiego, który oczywiście się spóźniał. Cóż nie dziwiło Cię to. Taki już miał zwyczaj. W końcu przyszedł. Zbliżył swoje usta do Ciebie ale odwróciłaś głowę. 
- Coś się stało?
- Stało.
Zapadła niezręczna cisza, a powietrze między wami można by było kroić nożem. Bałaś się zacząć. Bałaś się wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk. Bałaś się, że przez to co chcesz powiedzieć go zrani, że pomyśli, że chciałaś go tylko wykorzystać. Ale w Tobie naprawdę coś pękło tego feralnego wieczora. Przestałaś się kontrolować, ale nie mogłaś iść za głupim impulsem i zniszczyć swojego poukładanego życia. Przecież wszystko miałaś dopięte na ostatni guzik, ale wkradł się mały chochlik i poprzegryzał nitki, którymi kontrolowałaś swoje życie. "Kubiak, weź się w garść, umiałaś grzeszyć teraz naucz się pokutować" 
- Słuchaj - zaczęłaś al nie miałaś odwagi spojrzeć w jego oczy - to co się wydarzyło ostatnio nie powinno mieć miejsca. To był błąd, powinniśmy o tym zapomnieć. Ja zaraz wychodzę za mąż, a ty... - przerwała, nie wiedziała co powiedzieć - ułożysz sobie życie. 
- Lena - złapał Twoją rękę. Nie zabrałaś jej. Jego dotyk był przyjemny, a spojrzenie którym Cię właśnie obdarzył sprawiło, że miękły Ci kolana, a serce zaczynało być mocniej. Czy tak objawia się miłość? Nie. Przecież Ty miałaś swoją miłość, miał na imię Mateusz, nie Zbyszek, był odpowiedzialny, nie szalony, ale teraz pragnęłaś czuć bliskość Zbyszka, nie Mateusza. Jednak coś sobie przyrzekłaś wychodząc z mieszkanie. Obiecałaś sobie, że zakończysz waszą łóżkową relację. 
- To koniec, będzie tak jak dawniej - znalazłaś w sobie siłę by wstać z ławki i oddalić się kawałek. Nie było Ci dane odejście.  Złapał Cię za rękę i jednym zwinnym ruchem odwrócił do siebie i nie dając dojść do słowa wpił w Twoje usta. Ich smak, tak dobrze pamiętany, ich delikatność tak dobrze Ci znana. I te niezapomniane perfumy drażniące Twoje nozdrza. Nie liczyły się nikłe ilości osób które tu były, bo nikt nie zwrócił na was uwagi. Świat stracił sens liczył się oni i to jak go pożądałaś. On Ciebie również. Skąd to wiedziałaś? Po prostu wiedziałaś, bo jaki facet po wypominaniu ich schadzek błędem by jeszcze walczył. Nie podawał się, nie kierował się zdeptanym męskim ego. Zakochany. 
Nie powinnaś, a brnęłaś w to coraz bardziej. Wasza relacja nabierała rozpędu. Nie obiecywaliście sobie nic. Zgodziłaś się nocować u Bartmana podczas obecności pani Jadwigi w Rzeszowie, a zmianę zdania tłumaczyłaś im bolącymi plecami. Nie kłamałaś, a zatajałaś istotny fakt. Nocami nikt was nie kontrolował. Nauczyłaś się perfekcyjnie łgać. Stałaś się zakłamaną egoistka myślącą tylko o zaspokojeniu własnych potrzeb. Nie myślałaś o tym jak bardzo będzie cierpiał Mateusz m kiedy wszystko się wyda. Jak oberwie się Zbyszkowi. kiedy Michał się dowie. Jaki dostaniecie opieprz od Judyty. Nie myślałaś o zbliżającym się ślubie. Liczyłaś się Ty i On. Z kolei nie traktowałaś waszej relacji poważnie. W co ty grasz, Leno Kubiak? 

- Musisz mnie ratować - lamentowała Judyta do słuchawki - Potrzebują jakiś dokumentów na uczelni i muszę tam szybko lecieć. Zaopiekuj się małym. Za góra pół godziny wróci Lena - wręczyła Ci po prostu jego butelkę i wyleciała z mieszkania niczym przeciąg. Nie miałeś wyjścia, mały Kubiak był pod Twoja opieką, a Twoja siostra była niepoczytalna w momencie kiedy oddawała Ci małego. Cóż chłopiec na szczęście spał więc to żaden problem. Kłopoty zaczęły się dopiero kiedy z płaczem obudził się. Nosiłeś małego usiłując go uspokoić ale nie dawałeś sobie rady. Zdecydowanie, dzieci nie są dla Ciebie. Nie radzisz sobie z nimi. Zbawieniem był powrót Kubiakówny. Zrobiła Antosiowi mleko i przebrała pieluszkę. Głowiłeś się dlaczego o tym nie pomyślałeś? Może dlatego, że jesteś facetem, który nie ma dzieci i nie miał z nimi do czynienia. Zdecydowanie tak. Z przewiniętym i nakarmionym chłopcem wybraliście się na spacer.
- Cudowna byłaby z nas rodzina? - szepnąłeś dziewczynie do ucha, że podskoczyła. Zaśmiała się tylko. Nic więcej. Szliście bez słowa. Naprawdę przechodnie mogli pomyśleć, że jesteście szczęśliwą rodziną. Stwarzaliście piękne pozory. W głębi chciałeś by tak kiedyś było. Czyżbyś wpadł po uszy panie Bartman? 
***
ASK
Miał być w czwartek ale nie miałam głowy do przeróbek, wczoraj czasu, a dziś zostałam pozbawiona laptopa.na tablecie pisze się niewygodnie, a komputer siostry jest dla mnie zabroniony. Dzisiejsze korzystanie kosztuje mnie dwa Kinder Joy'e, a jak tak dalej pójdzie to zbankrutuję na tym małym cholerstwie.

11 komentarzy:

  1. ajjjj zajebiste to. widok Zibiego "męczącego się" z dzidziusiem :D
    jestem cholernie ciekawa, co potoczy się dalej, czy ślub odbędzie się, czy siatkarz wkroczy do "akcji" czekam na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No i wróciłam i stwierdzam z przyjemnością, że bardzo mi się podobał. Styl w jaki go napisałaś, niekoniecznie zachowanie Judyty. Skoro nie bierze związku z atakującym na poważnie, jak to określiłaś, to krzywdzi już dwie osoby. Jego, coraz bardziej w niej rozkochanego, i Mateusza, który myśli, że kocha go bezgranicznie.
      Z drugiej strony przecież ona stała się notorycznym kłamcą. Może okłamuje, nie tyle jego, czy innych, ale siebie? Ja osobiście obstawiałabym tę opcję. No bo dlaczego nie potrafiła mu powiedzieć w oczy "musimy to skończyć"? Dlaczego tak po prostu ie odeszła? Dlaczego ciągle tkwi w ich gorących relacjach? No właśnie. Dlaczego?

      Całuję. <3

      Usuń
  3. Rozdział genialny wszystko pięknie, cieszę się że są razem ale coś czuję że za niedługo będą kłopoty. Jak dla mnie to są dwie opcje. Albo wszystko szybko się wyda i będzie wielka afera albo Lena postanowi wyjść za swojego narzeczonego i to Zibi będzie miał poważny problem... No i oczywiście ją będą gryzły wyrzuty sumienia. Jestem ciekawa co będzie dalej... Może znalazłaś też inne rozwiązanie? Tak wiele pytań a tak mało odpowiedzi... Nie mogę doczekać się nn!
    Eternal_Hope

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na to, że Zbyszek wpadł po uszy i nie jest to tylko pożądanie. On się zdecydowanie zakochał!. Nie wiem jak to wygląda ze strony Leny, na pewno go pragnie i lubi jego bliskość ale jeszcze nie wiemy czy go kocha, a właściwie czy wogóle kogoś kocha. Jej wyrzuty sumienia z powodu zdrady narzeczonego nie są na chwilę obecną zbyt duże...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby chce skończyć ten romans jaki się nawiązał pomiędzy nim, ale nie może. Dodatkowo przyjazd pani Jadwigi sprawił, że mieszkają razem. Ta sprawa się wyda prędzej czy później i oby Mateusz dowiedział się od niej, a nie od osób trzecich.
    Wujek Zbyszek nie radzi sobie z małym Antosiem, a wystarczyło pomyśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem już, przepraszam za ciszę tutaj :*
    więc powiadasz, że pan Zbysiu wpadł po uszy? oj, będzie ciekawie, lecz pani Lena chyba też idealna nie jest, i pomimo wychodzenia za mąż brnie w to jeszcze bardziej. robi się gorąco! ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bartman wpadł po uszy, jak to sam stwierdził. Sceny z dziećmi zawsze mnie strasznie rozczulają, a już jak sobie wyobrażę taką kruszynkę w wielkich łapach Zbyszka, to aż normalnie serce rośnie *.* Ale fakt faktem, nie umie sobie radzić z dziećmi. I jak na razie nieprędko się to zmieni, bo przecież Lena wciąż ma narzeczonego, który w dalszym ciągu nic nie wie o tym romansie. Im dłużej ta dwójka ukrywa swój sekret, tym boleśniej przeżyje to Mateusz. Dlatego jeśli Lena darzy go jakimkolwiek jeszcze szacunkiem, to powinna jak najszybciej zerwać zaręczyny i być fair wobec chłopaka, który przecież ją kocha i budował całą swoją przyszłość na niej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbyszek sie zakochał,Lena się zakochała ;) sceny z dziećmi zawsze są najlepsze *.* a co do Mateusza to ciekawe czy ich nakryje,czy Lena sama mu powie i zerwie zaręczyny .. pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Sprawy coraz bardziej przybierają na sile ;) Widać, że powoli zaczyna im zależeć, nawet jeśli teraz nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Martwi mnie ta kwestia slubu Leny-odwoła go, Mateusz ich nakryje? Może myślę trochę drastycznie, ale gdyby tak się stało, kilka kwestii pewnie by się wyjaśniło ;)
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurde ale się komplikuje..
    Przecież kurde oni nie mogą być razem..
    Zalezy im na sobie.. I to cholernie.. Przecież i tak niedługo ktoś się skapnie..
    Mam nadzieje ze rozwiaze sprawe slubu ;p
    czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń

Liczby